♥ 01 listopada 2008 ♥ 12:50 ♥
okruszki (1)Na początku zawsze jest szukanie swojej tożsamości, wybór odpowiedniego imienia, hasła, z którym będę się utożsamiać we wszystkich miejscach związanych
z tym. Nie inaczej było dzisiaj - szukanie po sieci, tłumaczenie różnych haseł i pytanie, co wybrać. W końcu przypominam sobie o istnieniu starych blogów, wybieram jeden z nich i znów się pojawiam.
Wciąż taka sama, wciąż obrzydliwie tłusta.
Dzisiaj pierwszy dzień miesiąca, uwielbiamy go, prawda?
Tym razem będzie inaczej.
Na pewno.
?
O co chodzi?
"Swoje odbicie w lustrze szafy widzę na razie jako rozmazaną różową plamę. Czuję się tak, jakbym pierwszy raz w życiu patrzyła na własne ciało. Na okrągłą twarz z pyzatymi dziecinnymi policzkami i podwójnym podbródkiem. Na biust
jak dwa balony. Na flaczastą talię i obwisły, miękki brzuch. Na wielki, kalafiorowaty tyłek. Na grube uda, tłuste ramiona i grube kostki nóg. Na pulchne, podbite tłuszczem stopy"
Ciężko określić w słowach wszystko to, co działo się przez ostatnie lata. Nawet gdybym starała się ubrać każde kolejne zdanie i włożyć w nie ogromny ładunek emocjonalny, to nie byłabym w stanie zawrzeć tych ostatnich dziewięciu,
złych dla mojego ciała i psychiki, lat.
W tym roku skończyłam 22 lata, pierwszy raz w pamiętniku napisałam, że chcę schudnąć, kiedy miałam 13 lat. Od tego czasu zaczęłam gotować sobie piekło, którego najgorszą częścią są trzy ostatnie lata, podczas których przytyłam
prawie 30kg.
W wieku 13 lat zrobiłam coś, co jest moim największym życiowym błędem - zaczęłam się odchudzać. Ważyłam wtedy jakieś 55 kg przy 158 cm wzrostu i wyglądałam normalnie, jak zwyczajna dziewczynka. Problemem przede wszystkim było
to, że mimo że miałam prawidłową wagę, to porównywałam się do chudych koleżanek, które chude były nie dlatego, że miały cudowne geny ale dlatego, że nie zaczęły się jeszcze rozwijać jako kobiety. Kiedy ja już miałam piersi, u
większości z nich nie było żadnej różnicy pomiędzy przodem a plecami. Wtedy była dla mnie to niesprawiedliwość, zaczęłam się wstydzić siebie, nikt mi nie powiedział, że kiedyś mogę być dumna ze swojej kobiecości w sensie
zewnętrznym, z ładnych piersi, szczupłych nóg. Od tego momentu zaczęła się równia pochyła, która unosiła się w górę tylko kilka razy, w paru rozproszonych miesiącach szczęśliwości, po czym wracała ponownie na swój tor - jak
najbardziej w dół..
Mówiąc w dużym skrócie kolejne lata opierały się na wymyślaniu diet, próbach wdrażania ich w życie i po nieudanych realizacjach, na spotkaniach z lodówką. Wtedy jeszcze chodziłam do szkoły średniej, dlatego z braku własnych
funduszy nie jadłam dużo, nawet gdy rzucałam się wieczorem na jedzenie to było to kilka porządnych kanapek.
Apogeum wszystkiego to, jak już pisałam wcześniej, trzy ostatnie lata. Rozpoczęłam studia, zaczęłam pracować i zarabiać pierwsze pieniądze. I wtedy straciłam kontrolę już zupełnie. Mogłam korzystać nie tylko z lodówki, ale po prostu
wyjść do sklepu, przemycić wielką reklamówkę żarcia, zamknąć się w pokoju i ucztować.. Po czym budziłam się rano z kolejnymi wspaniałymi planami diety "od jutra" "od poniedziałku: "od daty takiej i takiej, bo wyjdzie równa ilość dni"
bla bla bla. Koszmar binge eating disorder jest większości znany, co tu więcej pisać.. U mnie to wszystko powiązane było z każdym aspektem mojego życia - pierwszy poważny mężczyzna, który jest głównym powodem ostatniego
koszmaru jedzeniowego, praca, zabójczo niska samoocena od dziecięcych lat, ale większość z tych rzeczy jest zbyt osobista by pisać o nich publicznie, poza tym nie mam już sił opisywać tych wszystkich lat, mogłaby być z tego porządna
książka, a ja już nie chcę powracać do tego co złe. Może powoli, jakieś urywki będą pojawiać się na blogu ale raczej będę chciała się skupić na teraźniejszości, na budowaniu swojego szczęścia i spełnianiu największego
marzenia..
Jedyne na co mogłam "liczyć" przez ostatnie lata, to wzrost wagi. W 2000 roku ważyłam 55 kg, w 2003 roku 58 kg, w 2004 roku 60 kg, w 2005 roku 64 kg, w 2006 roku już 70 kg, na początku 2007 roku 76 kg a po kolejnym roku przytyłam 10
kg i tym o to sposobem ważę 86kg, przy czym urosłam tylko dwa centymetry i mam 160 cm wzrostu. Po tym wszystkim moje ciało to ruina. Wielka, galaretowata, tłusta masa, cała pokryta czerwonokrwistymi rozstępami, lub tymi jasnymi,
już starymi ale będącymi szpecącymi bliznami już do końca życia. Mimo tragicznego wyglądu, mimo że moje ciało to jeden wielki śmietnik, postanowiłam dać sobie ostatnią szansę i zawalczyć o siebie. Tym bardziej, że pojawił się ktoś, kto
akceptuje mnie w takiej postaci, kto daje mi w tym wszystkim wsparcie, kto rozumie mój problem i nie wymaga tylko bym wyglądała jak laleczka ale przede wszystkim chce być przy mnie i pomagać, kiedy ja będę walczyć o dawną
siebie.
Wiem, że pewne rzeczy na blogu mogą przerazić, założenie tygodniowego spadku kilogramów, sposób jedzenia, sztywne zasady. Ale jestem całkowicie świadoma tego co robię, dlatego proszę - bez gadek mających na celu umoralnienie
mnie i zawrócenie na inny tor;) Póki co wszystko to są założenia teoretyczne, czysta matematyka wyliczona w arkuszu kalkulacyjnym. Życie i następne tygodnie zweryfikują wszystko, wtedy będzie można cokolwiek powiedzieć więcej, jak
ma się teoria do praktyki i jak bardzo się różnią między sobą.
I jeszcze jedno - świat pro-ana, fora, blogi - przez wszystko to przechodziłam i znam od podszewki. Kiedy powstawały pierwsze fora o tej tematyce, kiedy zaczęły się pojawiać blogi (wtedy jakże ciekawe, naprawdę było co czytać), ja byłam
w środku tego wszystkiego. Pewne elementy do dzisiaj pozostały, jednakże w żadnym wypadku nie jestem osobą, która w anoreksji widzi coś wspaniałego. Owszem - delikatne, szczupłe ciało, silna wola, dążenia do jakiejkolwiek
idealności (nie chodzi o chorą idealność, kiedyś o tym napiszę) - to jest to, czym zawsze będę się pasjonować ale nigdy nie będę propagować anoreksji, jako coś wspaniałego, co niestety czynią teraz dwunastoletnie dziewczynki, które nie
są świadome tragizmu tej choroby. Ale o tym też można pisać i pisać;)
W każdym razie - zapraszam.
Mam nadzieję, że na spektakl przepełniony sukcesami i uwieńczony zwycięstwem, czyli osiągnięciem wymarzonych 49kg.
(Mała kwestia techniczna - jeden tydzień, to jedna notka, którą przez siedem dni będę uzupełniać. Linki do poszczególnych tygodni po lewej, po każdym tygodniu będę aktywować do niego link)
Ogólne założenia
Podstawowe dane
start: 01.12.2008
koniec: 01.03.2009
czas:13 tygodni
waga początkowa: 86,0kg [bmi: 33,59]
waga końcowa: 49,0kg [bmi: 19,14]
do zrzucenia: 37,0kg
Czas trwania poszczególnych tygodni
01 tydzień: 01.12.2008-07.12.2008
02 tydzień: 08.12.2008-14.12.2008
03 tydzień: 15.12.2008-21.12.2008
04 tydzień: 22.12.2008-28.12.2008
05 tydzień: 29.12.2008-04.01.2009
06 tydzień: 05.01.2009-11.01.2009
07 tydzień: 12.01.2009-18.01.2009
08 tydzień: 19.01.2008-25.01.2009
09 tydzień: 26.01.2009-01.02.2009
10 tydzień: 02.02.2009-08.02.2009
11 tydzień: 09.02.2009-15.02.2009
12 tydzień: 16.02.2009-22.02.2009
13 tydzień: 23.02.2009-01.03.2009
Podstawowe zasady
• zjadam 700-800 kcal
• ostatni posiłek przed 18:00
• codziennie wypijam 2x herbatę czerwoną, 2x herbatę zieloną
• ciało z zewnątrz: 2x dziennie serum na rozstępy, 2x dziennie serum ujędrniające biust, 1x serum wyszczuplające przed treningiem, 1x scrub masaż antycellulit
• suplementacja: 2x skrzypo-vita, 1x wit. A+E, 1x magnez, 1x solastyna
• codziennie jeżdzę na rowerku treningowym
• oprócz spalania na rowerku treningowym, wykonują ćwiczenia na biust, ramiona, ręce, brzuch
Ćwiczenia, spalanie
RĘCE, RAMIONA, BIUST
Zginanie łokci
Weź hantle w dłonie i stań wyprostowana
z opuszczonymi wzdłuż tułowia rękami. Odwróć dłonie tak, aby palce były skierowane do przodu. Ugnij łokcie do kąta prostego, przyciśnij je do talii i pilnuj, by pozostały tam w czasie wszystkich powtórzeń. Wciągnij brzuch. Zegnij
prawy łokieć, zbliżając hantle do barku, a jednocześnie wyprostuj lewy łokieć, opuszczając hantlę. Następnie zegnij lewy łokieć, zbliżając hantlę do lewego barku i wyprostuj prawy łokieć.
Wyprosty łokci do tyłu w skłonie
Weź hantlę do lewej ręki. Wysuń prawą nogę do przodu i ugnij lekko prawe kolano. Pochyl tułów do przodu tyle, by oprzeć prawą dłoń na prawym kolanie. Plecy wyprostowane. Przyciągnij hantlę do talii. Trzymaj lewe ramię blisko
tułowia. Wyprostuj lewy łokieć, unosząc hantlę do tyłu. Postaraj się nie poruszać ramienia. Ugnij łokieć do pozycji wyjściowej. Po wykonaniu powtórzeń ćwicz prawą rękę.
Unoszenie ugiętych rąk
Weź hantle i stań wyprostowana. Wciągnij i napnij brzuch, ściągnij łopatki. Przyciśnij ramiona do tułowia i ugnij łokcie do kąta prostego. Dłonie odwrócone grzbietami do dołu. Utrzymując kąt prosty w łokciach, unieś ramiona do przodu
tak, aby ustawiły się równolegle do podłoża. Powoli opuść ramiona do pozycji wyjściowej.
Rozpiętki
Weź hantle i połóż się na plecach. Kolana ugięte, stopy na podłożu. Unieś ręce pionowo nad barkami. Dłonie odwrócone grzbietami na zewnątrz. Wciągnij brzuch. Powoli opuść ręce na boki, uginając przy tym minimalnie łokcie. Zatrzymaj
ruch, gdy ramiona ustawią się pod kątem ok. 45 stopni od podłoża.
Cofanie ramion w leżeniu
Weź hantle i połóż się na plecach. Kolana ugięte, stopy na podłożu. Unieś ręce pionowo nad klatką piersiową. Złącz hantle, łokcie wyprostowane. Dłonie odwrócone grzbietami na zewnątrz. Wciągnij brzuch. Powoli opuść ręce za głową.
Unieś złączone ręce do pionu, wracając do pozycji wyjściowej.
BRZUCH
Spięcia mięśni brzucha
Połóż się na plecach i umieść dłonie z boku głowy, a łokcie rozstaw szeroko. Zachowaj stałą odległość wielkości jabłka między głową, a klatką piersiową. Upewnij się, że Twoje stopy ustawione na szerokości bioder leżą płasko na
podłodze. Unieś górną część tułowia do góry, przyciągając klatkę piersiową do miednicy i odrywając łopatki od podłogi, a następnie opuść tułów na podłogę
Ćwiczenia w podporze tyłem
Siedzimy na pośladkach i podpieramy się z tyłu na wyprostowanych rękach. Rozpoczynamy z ugiętymi nogami opartymi blisko pośladków. Wyrzucamy wyprostowane nogi w przód, jednak tak by nie dotknęły ziemi, następnie uginamy je
i przyciągamy kolanami do klatki piersiowej.
Brzuszki skośne
Połóż się na plecach. Oprzyj stopę na kolanie drugiej nogi i sięgnij nogi
w górze przeciwną ręką. Wykonaj ćwiczenie na obie strony. Pamiętaj, aby kontrolować prędkość. Nie puszczaj ciała luźno na podłogę, podnoś je i opuszczaj.
Skłony
Stajemy w rozkroku 20-30cm. Mając cały czas wyprostowane nogi wykonujemy skłon w przód, potem kolejno do każdej nogi, a następnie wychylamy się maksymalnie w prawo
i w lewo. Te 5 ćwiczeń zliczamy jako 1 powtórzenie.
Spięcie mięśni z podniesionymi nogami
Połóż się na plecach i unieś nogi pod kątem 90 stopni w stosunku do klatki piersiowej. Wykonaj spięcie mięśni brzucha poprzez uniesienie górnej części tułowia do góry.